• Document: Katarzyna Ryrych ŁOPIANOWE POLE
  • Size: 400.69 KB
  • Uploaded: 2019-03-14 16:12:16
  • Status: Successfully converted


Some snippets from your converted document:

Katarzyna Ryrych ŁOPIANOWE POLE Jeśli – tak jak w „Cudownej Opowieści” Selmy Lagerlof – udałoby się komukolwiek z Was wsiąść na grzbiet dzikiej gęsi i polecieć trochę na południe, trochę na zachód, a potem ciut na wschód, zobaczylibyście pod sobą miasto. Oczywiście od zachodniej strony gęś musiałaby lecieć odrobinę wyŜej, bo właśnie tam wybudowano ogromne bloki, takie, w których prawie nikt nikogo nie zna, a wieczorem albo rano słychać kaŜde słowo sąsiada zza ściany. Dlatego w takim bloku bardzo cięŜko jest mieć psa albo kota... Potem, lecąc na wschód trafilibyście nad centrum miasta – okrągłe rondo z klombem czerwonych róŜ na samym środku, otoczonym pętlą tramwajowych torów. Do centrum moŜna pójść na lody, albo Ŝeby kupić ksiąŜkę – jeśli ktoś z Was jeszcze pamięta, Ŝe jest coś takiego, jak ksiąŜka. A potem naleŜałoby polecieć jeszcze trochę, jeszcze odrobinę na wschód i juŜ moŜna zobaczyć łąki, rozciągające się za miastem, na łąkach staw, zarastający trzciną i sitowiem, z którego dziewczynki na podwórku plotą malutkie koszyczki albo trzepaczki. Tu gęś mogłaby nieco odpocząć, a Ty mógłbyś zdjąć buty i pobrodzić w złoto– brązowych kałuŜach pomiędzy sitowiem. Pewnie wypatrzyłbyś Ŝabę, albo waŜkę o wielkich oczach, albo matkę–kaczkę ze sznureczkiem dzieci, płynącą przez środek stawu. Z tego miejsca mógłbyś właściwie dalej iść na piechotę, ale zostaw to sobie na później. Teraz gęś juŜ odpoczęła, więc moŜecie unieść się w górę... Szary budynek, który widzisz na dole – to szpital, a dalej łąki przechodzą w wyspę ciemnej zieleni. To Łopianowe Pole, które większość dzieci omija, poniewaŜ boją się złotookich ropuch, zielonych gąsienic, przemykających cicho myszy i pająków. Ale Ty się nie boisz, prawda? I dlatego, kiedy dokładnie obejrzysz wszystko z góry wrócisz tutaj, prawda? Ale teraz popatrz w dół. Widzisz domy z czerwonymi dachami? Dachy lśnią nowością, ale same domy są stare. Wybudowano je zaraz po wojnie, kiedy ludzie bardzo bali się, Ŝeby nie wróciła – więc domy stoją w czworobok, osłaniając pełne zieleni podwórko. Tylko od południowej strony podwórko jest otwarte, bo stoi tam, otoczony kamiennym murem bardzo stary dom – dom, który oparł się wojnie i pewnie dlatego go pozostawiono myśląc, Ŝe jest bohaterem. Ale dom wcale nie jest Ŝadnym bohaterem, ocalał, bo był – i nadal jest – domem Czarownicy, a one, jak wszystkim wiadomo, oprócz zamieniania ksiąŜąt w Ŝaby, znają jeszcze inne, silniejsze czary... Za domem jest kawałek łąki, pośrodku której rośnie ogromny, rozłoŜysty orzech, który kaŜdej jesieni sypie gradem smakowitych owoców. JeŜeli trafisz tutaj jesienią, moŜesz nazbierać tyle, ile ci się podoba i zanieść do domu w czapce albo w kapturze bluzy. Pośrodku podwórza rośnie stara wierzba. Czarownica powiedziała, Ŝe dawno temu wierzby sadzono przy drogach, i Ŝe tędy – to znaczy środkiem podwórza, musiała przebiegać droga. Wierzba jest juŜ naprawdę bardzo stara, czasami spadają z niej wielkie, zielone gąsienice, a czasami – tylko jej kwiaty. Pod wierzbą ustawiono drewnianą ławkę, pomalowaną na zielono, a o parę kroków dalej jest trzepak. Za trzepakiem, schowany za krzewami czarnego bzu stoi śmietnik, a o jego ścianę porośniętą dzikim winem i bluszczem stoi... nie, nie powiem ci, co tam jest, bo przecieŜ musisz odkryć coś samodzielnie. No i w ogóle znajdujesz się na grzbiecie dzikiej gęsi, nad podwórzem. Domy, jak juŜ mówiłam, są stare. Szare, niewysokie – dwie klatki schodowe, dwa piętra, a na kaŜdym po trzy mieszkania. Więc moŜesz policzyć, ile rodzin mieszka w jednym domu, oczywiście, jeśli lubisz liczyć. Jeden dom jest wyŜszy niŜ pozostałe – to ten od północnej strony. Ma łukowatą bramę ze stróŜówką i pralnią, przerobioną na mieszkanie. Właściwie kiedy wyjdziesz z bramy to wystarczy parę kroków, abyś doszedł do szkoły lub na pobliski Plac Zabaw. Ale 1 Plac Zabaw – to juŜ zupełnie inna bajka.. Plac Zabaw moŜesz obejrzeć sobie tylko z daleka, podczas gdy ogląda cię czujne oko kamery. Za szkołą, otoczone kolorowym ogrodzeniem wyrosło całkiem niedawno osiedle luksusowych apartamentowców, gdzie z okien sterczą anteny satelitarne, popiskują alarmy samochodowe, a melodyjki telefonów komórkowych przypominają, Ŝe pozostało niewiele czasu do spotkania w biurze, albo, Ŝe public relations oczekuje w umówionym miejscu o umówionej godzinie. A gdybyś chciał odwiedzić kolegę, który tam zamieszkał, pan ochroniarz najpierw wypytałby cię o wszystko, a potem sprawdził, czy nie masz w kieszeni scyzoryka i na nic nie zdałoby się tłumaczenie, Ŝe scyzoryk słuŜy do wycinania łódek z kory albo do dzielenia jabłka na kilka części, jeŜeli na ławce pod wierzbą jest was kilkoro, a jabłko jest tylko

Recently converted files (publicly available):